piątek, 17 maja 2013

Hipsteryzuję.


Wpis nie będzie szalenie długi. To będzie raczej zachęta do przeczesywania popularnego YT w celu znalezienia porządnej muzyki, która nie ma tysięcy wyświetleń.

Co ma na celu takie coś? Cóż. W dzisiejszych czasach można całkiem ładnie błysnąć mówiąc o jakimś dobrym zespole który nie jest mega znany. Dzięki temu też, możecie chodzić na tanie koncerty. Wiadomo, nie będą one tak kosmicznie zrobione jak Open’er czy inne wielkie masówki ALE gwarantuję wam, że jak dopadniecie jakąś dobrą muzykę to na koncercie będziecie się cudnie jarać.

Najpierw trzeba tylko takie znaleźć.

A polskie zespoły nie popisują się taką muzyką. Bo albo mocna alternatywa (nie każdemu to podchodzi) albo punk (mi totalnie nie podchodzi).

Świetnym pomysłem jest tzw. Random Click. Czyli wbijamy na yt, puszczamy swoją ulubioną piosenkę i z boczku, po prawej stronie wybieramy zespół który najmniej znamy. Puszczamy sobie. Nie podoba się? We have to go deeper, jakby to powiedział bohater „Incepcji”. Aż w końcu trafiamy do takich, gdzie mają po kilka tysięcy do kilkudziesięciu tysięcy wyświetleń. Można nas już nazwać hipsterami, bo pakujemy się w coś takiego. Gwarantuję wam, że wiele z tego to będzie takie gówno że nic dziwnego że ma tyle wyświetleń. Ale czasami trafią się smaczki. Takie smaczki, jak chociażby radio Majestic (a konkretnie ich kanał na YT) który ma śmiesznie mało wyświetleń a puszcza tak kosmiczne kawałki że można na spokojnie puścić sobie ich playlistę i rozkoszować się porządną, niemainstreamową muzyką.

Łapajcie poniżej linka, do pierwszej piosenki jakiej w taki sposób dopadłem. Od tamtego momentu już bardzo rzadko odpalam swoje ulubione-oklepane. Gdy siadam na komputerze to moje uszy są pieszczone nutami Paradis i innymi.

Żeby nie było, słucham nadal swoich ukochanych zespołów jak Disturbed czy The Doors, ew. Beltain czy Bieliznę. Komputer jednak to nie miejsce dla nich.



tl;dr Klikaj w przypadkowe piosenki na YT a nie pożałujesz!






środa, 8 maja 2013

W każdym z nas jest Adaś Miauczyński.


Jak jesz płatki, to wlewasz mleko do płatków czy płatki do mleka? Wyciągając słomkę z foliowej osłonki to przebijasz ją czy odrywasz górę? Papier toaletowy na uchwycie jak ma być założony? Rozwijanym do Ciebie czy do ściany? Liczysz ile razy mieszasz w kubeczku, ile ma być dokładnie cukru w kawie/herbacie i ile razy musisz machnąć solniczką żeby wyszło tak słone jak chcesz?

Zaraz przytoczę jeszcze kilka takich rzeczy, które zapewne wielu z nas robi, ale nie każdy zwraca na to specjalną uwagę. Dopiero jak ktoś spróbuje zrobić inaczej niż my chcemy to rejestrujemy takie coś. Każdy z was pewnie od razy zauważy, gdy papier toaletowy jest „nie w tę stronę”. Przynajmniej ja zawsze to widzę. Musi zawsze być rozwijany w moją stronę nie w stronę ściany i zawsze go przekładam jak jest inaczej. Nawet jak jakimś cudem trafię u kogoś do toalety.
Inna taką rzeczą jest moja zabawa w rozpinanie i zapinanie zegarka. Teraz już tak nie robię bo przestałem go nosić, ale było to dla osób postronnych wyjątkowo zabawne. Z czasem jednak ciche pykanie robiło się irytujące. Dla mnie to było coś całkowicie normalnego, że jak siadam i z kimś rozmawiam to bawię się zegarkiem.

Jak idziesz pod prysznic i musisz ogarnąć włosy, to mówisz że idziesz myć głowę czy idziesz myć włosy? A pijąc z kartonika może przygryzasz słomkę? Przeczesujesz palcami grzywkę nawet gdy siedzisz gdzieś przez cały czas i nic nie ma prawa popsuć Ci fryzury? Poprawiasz czasami okulary nawet gdy Ci nie spadają?

Kuriozalne, trywialne i bezsensowne rzeczy. Niczym zasada maksymalnego dwukrotnego strzepnięcia podczas sikania. Bo trzy to już masturbacja. Śmigał taki komiks po sieci właśnie z tą zasadą. Dosyć zabawny, swoją drogą. Nie odbiegajmy jednak od tematu.

Nie widzicie czasem w sobie, że my macie także taki mały swój Dzień Świra? Czy raczej całe życie świra? W każdym z nas siedzi taki mały, biedny Adaś Miałczyński, który mówi nam ile razy mamy każdą rzecz zrobić. Że mamy zawsze sprawdzić dwa razy drzwi tuz po tym jak je zamkniemy. Że do szklanki najpierw wrzucamy lód a później wlewamy napój. A może na odwrót? Co kto woli. Możemy to ukrywać, nie przyznawać się, mówić że to tylko przypadek. Ale koniec końców i tak to z nas wylezie, nasze durne przyzwyczajenie. Problem jest taki że ciężko z tym walczyć. Bo to nie wada. To walka z samym sobą.
Spróbuj wygrać z samym sobą.

tl;dr Dzień Świra to dla wszystkich Życie Świra.