środa, 12 czerwca 2013

It's been a while...

Strasznie długa nieobecność. Strasznie długo wam nie bazgroliłem i przepraszam za to was.

Wszystko spowodowane jest faktem, że w przeciągu najbliższych kilku dni mam do opanowania przeraźliwie ogromny materiał i włosy z głowy sobie wyrywam żeby teraz wyrobić się w terminach.

Nie, całe szczęście to nie praca. To SESJA.

Cóż to sesja, ktoś zapyta? Wystarczy rozwinąć skrót. „System Eliminacji Studentów Jest Aktywny”. Już rozumiecie?
Totalna masakra. Nie dość że uczysz się przez ćwierć semestru, bo zwykle tyle mniej-więcej trwają wszelkie seminaria i ćwiczenia, nie dość że jeszcze na koniec masz ich zaliczenie to i tak jest ogromna szansa że spotka Ciebie sesja na koniec. Chyba po to żeby jeszcze Ciebie dobić (czyt. „Sprawdzić jak dobrze przyswajasz wiedzę”).

Część osób zapewne nie zna bólu sesji. Cóż, powiem to tak. Wyobraźcie sobie że macie egzamin co pół roku gdzie materiał jest z całego tego pół roku + książki po ok. 500-1000stron każda. Boli? Trochę. A to tylko jeden przedmiot. Ja w tym semestrze miałem 5, każdy dzielił się na od 2-4 podprzedmiotów (dziwnie to brzmi).

Są jednak plusy tego. Wszystkie matołki które nie chcą się uczyć dosyć szybko wypadają. To w końcu uczelnia a nie szkoła. Tutaj się uczysz, tutaj Ciebie uczą. Nie szkolą. Nie jesteś psem, który ma się uczyć. Tutaj się uczysz z dobrej woli. Nikt od Ciebie nie będzie wymagał. I tak będzie Ci cholernie głupio że nie potrafisz odpowiedzieć na pytanie. Będzie Ci głupiej, jak wrócisz z powrotem na swoje miejsce i znajomi będą chichotać. Czemu? Bo na studiach nauka już ma jakąś wartość. To nie gimnazjum czy podstawówka, gdzie jest totalna olewka na wszystko, a ludzi z dobrymi ocenami się piętnuje. To nie liceum, gdzie jeszcze jest lekki brak szacunku dla ludzi którzy się uczą. Tutaj już większość chce coś wiedzieć, chce błysnąć dobrymi ocenami w ten czy inny sposób (poprzez pomaganie znajomków przy pracach domowych czy też uczenie się).

Na studiach pojawia się już powoli świadomość, że jeszcze chwila i idzie się na poważnie do pracy. Skończy się balowanie i wydurnianie i wejdzie się w dorosłość.

Oczywiście, można się przed nią bronić, ale starzenie się jest nieuniknione.




tl;dr Sesja jest straszna, ale straszniejsza jest odpowiedzialność.