piątek, 8 lutego 2013

Zaczynamy od początku z grubej rury, czyli butthurt ludzi z i spoza Warszawy.

Nie będe się rozpisywał kim jestem, co robię, gdzie mieszkam czy whatever. Nie widzę w tym potrzeby a będzie można to wszystko powoli wywnioskować z moich postów.
Na końcu każdego z postów będę zamieszczał tl;dr (too long; didn't read) czyli dla tych co nie lubią czytać wszystkiego a tylko zerkają po łepkach. Takie ułatwienie dla was.
+ na koniec będzie obrazek związany jakoś z tematem.

To jedziemy.

Dzisiaj radośnie przeglądając facebooka natrafiłem na tak genialne i pełne miłości miejsce jakim jest fanpage "Nie jestem z Warszawy!" ( https://www.facebook.com/niejestemzwarszawy ). No to ja, jako osobnik zarówno lubiący to miasto jak i nie będący w niej od urodzenia do razu zainteresowałem się, co też takiego ludzie nienawidzą w tym mieście. Cóż...


Z jednej strony mega ataki na Warszawę a z drugiej mega ataki Warszawiaków (mniej lub bardziej rodowitych) na resztę. Postanowiłem więc to zacnie skomentować, co zamieszczam poniżej tylko w ulepszonej, bardziej przemyślanej i mniej internetowej wersji.

Podzieliłem tamtejszą grupkę społeczną na trzy części:

Strona numer jeden, dla tych którzy zachwycają się Warszawą.
Przestańcie cisnąć innym miastom. Ja naprawdę lubię Warszawę i ciężko by mi było żyć gdzieś indziej niż tutaj, ale to wcale nie oznacza że będę tłukł i rzucał mięsem każdego kto przyjechał tutaj się uczyć/pracować. A tak często robicie, co fajne nie jest ani też sensowne. Taka walka z wiatrakami. Przy okazji, mówiąc o tym jaka Warszawa cudowna i wspaniała po prostu kłamiecie. Nie jest wspaniała i cudowna też niezbyt. Ma swój urok ale jak kurna każde miasto. NIE CZYNI JEJ TO WYJĄTKOWEJ.
jedyny ogromny props to to, że ludzie są naprawdę spoko ALE nie oznacza to że wszyscy.

Strona numer dwa, dla tych którzy nienawidzą Warszawy ALE w niej nie mieszkają. Co wam ona przeszkadza? Boże, ja rozumiem że jak trzeba załatwić ważne dokumenty czy dostaje się awans to warto się do niej przenieść. W końcu do cholery tam są siedziby większości dużych firm. ALE TAK JEST W KAŻDYM KRAJU. Tylko u nas, w naszej kochanej Polszy ludzie się spinają o to. Co by zmieniło, gdyby Warszawa przestała być stolicą? Piłsudski by powstał z grobu i przetrzepał polski rząd? Litości.... Nie rozumiem o co się spinacie. O ludzi? Że są zadufani? Spójrzcie na tych ze swoich miejscowości!

Strona numer trzy, czyli Ci którzy nienawidzą Warszawy a w niej studiujecie... No brak mi słów. Po cholerę tutaj jesteście? "O BOŻE ALE TA WARSZAWA CHUJOWA A JA MUSZE SIĘ W NIEJ MĘCZYĆ I SIĘ UCZYĆ" żeby mieć przyszłość i potem co zrobisz? Wrócisz do swojego miasteczka i otworzysz sklep spożywczy? Albo będziesz mieszkał gdzieś za Warszawą i codziennie dojeżdżał, byleby w niej nie mieszkać?

Ludzie, kurna. Ogarnijcie się. Ja rozumiem że mój tekścior nie trafi raczej do nikogo. Nikt nagle się nie walnie w czoło i powie "No tak, gość ma rację". Nazwijcie mnie beznadziejnym marzycielem, lecz może ktoś się znajdzie kto złapie refleksje i pojmie swoje błędy?
W każdym bądź razie, czy to ma kurna znaczenie z jakiego miasta pochodzę? Serio?.. Jak ktoś z zagranicy was się pyta skąd jesteście to mówisz że jesteś z Krakowa, Bydgoszczy, Warszawy czy Zimnej Wódki? Nie. Mówisz że jesteś z Polski.
I w imię tego w co każdy z was wierzy lub wyznaje lub jest dla niego autorytetem, czujmy się jednym narodem a nie rozdrabniajmy, nie zachowujmy się jakby znowu wpadło rozbicie dzielnicowe ;d Historia pokazała że nie ma tym nic ciekawego.

tl;dr Kolniak robi hejty na wszystkie strony i zwołuje do jedności.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz