Na bogów i inne święte postacie jak mnie tu dawno nie było.
Ale postanowiłem wrócić. Chociaż czytelników tyle co kot napłakał to jednak
chcę wrócić do pisania dla siebie. Czemu? Bo tu można stworzyć ogólnodostępny
całkiem fajny, w zależności od umiejętności autora, zbiór przemyśleń, wymyśleń,
obmyśleń, zwymyśleń i innych –myśleń.
Na cholerę to komuś, ktoś zapyta. A ja odpowiem prosto – a cholera
wie. No a nuż kogoś natchnie czytając moje wypociny. Pomyśli sobie „och tak,
czemu na to nie wpadłem! Napiszę o tym książkę, stanę się sławny i może nie
będę dupkiem i kiedyś w wywiadzie powiem skąd wziął się mój pomysł na wielki
sukces”.
Cóż... Będę tylko trochę wściekły że samemu mnie coś takiego
się nie udało, ale takie już jest życie.
Twarde i wali guwnem.
Specjalnie napisałem z błędem żeby pokazać, że życie pełne
jest oczywistych błędów które każdy z nas popełnia, każdy z nas je widzi... Ale
i tak popełnia.
Kobiety które po tysiąckroć przyjmują w swe ramiona mężczyzn
którzy nie zasługują nawet na ich spojrzenie. Mężczyźni którzy wybaczają
kolejną zdradę bo „kochają”. Jakie smutne musi być życie tych ludzi. Coś o tym
wiem bo sam należałem zarówno do wybaczających jak i tych co byli przyjmowani w
ramiona. O tym jednak cicho i może kiedyś nadejdzie ten dzień że się rozpiszę.
W każdym razie mogę powiedzieć że nie zdradziłem i zdrada u mnie to
natychmiastowa czerwona kartka i fruuuu z boiska z zakazem wstępu do końca
kariery (czyt. Życia).
Wracając jednak do tematu, czemu zarówno płeć piękna jak i
tak która otwiera słoiki tak bardzo boi się zmiany? Dlaczego po raz kolejny
dajemy szansę w tak beznadziejnym przypadku? Czemu nie odepchniemy osoby która
raz nas zdradziła, oszukała czy zrobiła w konia a trzymamy ją przy sobie? BA!
Pragniemy jej cały czas a potem się cieszymy że do nas wróciła?
Czy tak strasznie boimy się samotności? Czy tak strasznie
boimy się że nie znajdziemy nikogo innego i pozostaniemy na zawsze sami?
Tak.
Możesz sobie mówić że wybrałeś życie singla. Możesz sobie
mówić że „nie ma nikogo ciekawego z kim mógłbym być”. Zawsze jednak jest ktoś,
kto jest super. A jak nie ma to rusz dupę z domu. A jak nie chcesz – od czego
masz Internet? W dzisiejszych czasach masa ludzi się przez niego odnajduje! Co
więcej, możesz już wtedy określić czy szukasz kumpli od ruchania czy też
prawdziwej miłości! Ale z drugiej strony, nie czekaj na pieprzonego księcia z
bajki czy laski z pornola, bo minie Cię kobieta lub mężczyzna którzy może nie
są marzeniem, którzy może nie są ideałem. Ale dla was będą. I będą się starali
ze wszystkich sił żeby być coraz lepszymi, właśnie dla Ciebie.
Rozglądaj się.
Oni mogą być wszędzie.
Może nawet są cały czas przy Tobie?
A może mieszkają daleko od Ciebie?
Zastanów się i rozejrzyj.
tl;dr Trochę o miłości, trochę o życiu, trochę o szukaniu
miłości.

Właśnie się zastanawiałam czy nie umarłeś... ;)
OdpowiedzUsuńJa to wszystko widzę inaczej. Jak ktoś chce być sam i podoba mu się to, to dlaczego nie? Może kiedyś w przyszłości niespodziewanie spotka kogoś fajnego i zmieni zdanie. Dla mnie szukanie na siłę jest głupie. Najlepsze zawsze przychodzi z zaskoczenia. ;)
Trzymam się całkiem dobrze, dziękuję :D
UsuńAle człowiek z natury nie chce "pozostać sam". Prędzej bym powiedział że "nie widzi nikogo interesuącego na ten moment".
Co do niespodziewaności.. No tak, zgadzam się że wtedy jest lepiej, ale i tak te "niespodziewane" samo się nie pojawi jak nie będziemy dawać sygnałów że kogoś szukamy. Jak nie będziemy mieli rozbudowanej sieci znajomych, wychodzili do ludzi i krążyli po sieci.
Nawet szczęściu trzeba czasami pomóc ;)
Jakże znajome jest mi szukanie uczucia z totalnie zamkniętymi oczami na już poznane osoby (z których część mieszka całkiem blisko... a część trochę dalej :P). Tak czy inaczej, oczywiście "wielkie miłości" (czyt. faceci myślący, że jestem tą dziewczyną, która zasługuje na uchylenie jej nieba) trafiają się wtedy, kiedy to już człowiek pogodzi się ze swoim "singielstwem" i w gruncie rzeczy zaczyna mu być dobrze tak jak jest.
OdpowiedzUsuńWracając jednak myślą do Twojego wpisu, a zwłaszcza kwestii zdrady. Wiem, że ja nie byłabym w stanie zdradzić kogoś, ale wybaczyć... nie, dobra, jednak też nie. Za głęboko w mojej pamięci zostają wszelkie krzywdy, a ciągłe wypominanie nie byłoby dobre ani dla mnie, ani dla ewentualnego delikwenta.
Czy tam w nawiasie to insynuacja? :D
UsuńNo i prawidłowo myślisz ALBO nie jesteś głupia ALBO nigdy nie byłaś zakochana jak jakaś psychofanka :D
A to jest na taką cholerę, że blog to wolność. Prawdziwa wolność. Miejsce, gdzie możesz być w pełni sobą i nie udawać. Miejsce, gdzie można się wypisać, otworzyć przed czytelnikami swoje wnętrzności a jednocześnie pozostać anonimowym. I TO JEST DOBRE.
OdpowiedzUsuńCo do małej ilości czytelników - znam ten ból. Zresztą na moim blogu z "mądrościami" jestem jeszcze rzadziej, niż ty tutaj.
Wierzę, że miłość sama nas znajdzie w odpowiednim czasie. I często nie pomoże wychodzenie z domu, czy miliony godzin spędzone na portalach randkowych. Znam historię pary, która mieszkała w tym samym mieście, na tej samej ulicy i się nie znali. Oboje przeprowadzili się za granicę w poszukiwaniu pracy. Znów znaleźli się w tym samym mieście i dopiero tam się poznali i zakochali w sobie. Czasem mamy coś pod nosem i nie widzimy tego.
Boimy się samotności. Końca, jeśli coś trwało bardzo długo. I pewnie, łatwo powiedzieć "dla mnie zdrada to koniec", ale nigdy nie wiesz, jak zachowasz się kiedy okaże się, że jesteś w danej sytuacji.
Całkiem dobre, ja tego tak nie widziałem. Cóż, może dlatego że jestem osobą która specjalnie nie udaje ^^
UsuńMoże dlatego że mądrości są o wiele trudniejsze do napisania niż randomowe hejty i przemyślenia? Bo mądrości muszą zawierać całkiem spore przesłanie. Ja, ze strony swojego bloga, liczę na to że ktoś się zatrzyma, pomyśli i poleci dalej swoją trasą. Bardziej liczę na efekt motyla niż bezpośredni atak.
Muszę Ciebie zmartwić co do ostatniego zdania ale niestety, wiem jak bym się zachował. I jednak wolałbym nie wiedzieć tego...