poniedziałek, 2 września 2013

Pierwszy dzień szkoły, uczyć się bawoły.

Koniec opierdalania się!

Koniec przygodnego seksu na festiwalach, obozach, pierwszych pocałunków i przykrych rozstań podczas i pod koniec i w trakcie wyjazdów. Teraz trzeba radzić sobie z podobnymi problemami w trakcie nauki.

Macie przerąbane i to zdrowo. W sumie, jak co roku więc każdy zdążył się już przyzwyczaić, czyż nie?
Narzekamy, jak cholera na to, że wakacje krótkie, że za mało wolnego czasu. A tak naprawdę najfajniej się dzieje kiedy? Jak jest już rok szkolny. Najlepsze historie kiedy? Jak jest rok szkolny.
U studentów to się jakoś równoważy. Może ciut mniej zabaw jest w wakacje, bo wiele pracuje, wyjeżdża czy imprezuje tak że nie ma czasu na niektóre imprezy.

Wracając, nawet nie wiecie jaką okrutną, straszną i podłą radość czuję, gdy widzę tych wszystkich młodzieńców idących wprost w objęcia „budy” a ja spokojnie w najlepsze sobie chrapię.

Brakuje ni tych czasów. Czasów kiedy nie musiałem być przygotowany na każdą lekcję, olanie pracy domowej to nic złego a z nauczycielem można było w trzeciej klasie pójść na browar czy wódkę. Czemu to wszystko można było a teraz nie?
No dobra, z tym pójściem na wódkę to nawet teraz łatwiej.
Teraz jest tak słabo, bo liczą się OCENY a nie to, że na końcu dobrze Ci pójdzie matura/mini-matura/test kompetencji. Jasne, obrona jest ważna ale finalnie zbierają Ci oceny z 5 lat nauki! W przypadku niektórych to będą 3.

MASAKRA.

Chcesz mieć dobrą przyszłość?
Studiuj dwa kierunki, pracuj w wakacje na pełny etat a w ciągu roku akademickiego na pół etatu i w weekendy a może dostaniesz po studiach pracę jako asystent w jakiejś podrzędnej firmie.
Co jest, świecie? Czemu chcemy mieć coraz więcej papierków, coraz więcej pseudo-umiejętności a potem i tak idziesz pracować jako doradca klienta i się okazuje że gadasz z nim jak z normalnym człowiekiem, z tą różnicą że Ty wcześniej przeczytałeś o co chodzi z produktem który sprzedajesz.

Bonus numer dwa. Coś co mi wpadło przeglądając sieć. Logika całego świata.
Wszyscy chcą mieć pracowników którzy mają min. rok czy dwa lata doświadczenia. Żeby mieć doświadczenie trzeba pracować. Żeby pracować trzeba już mieć doświadczenie.
Jasne, są staże... Ale kto będzie zapierniczał na stażu przez rok?!

Chyba...
Chyba że po to są studia że przez 5 lat robiąc trzymiesięczne staże wyrobisz sobie PIĘTNAŚCIE MIESIĘCY DOŚWIADCZENIA. Coś w tym jest.

I jeszcze coś co mi wpadło do głowy w momencie gdy miałem to wrzucać.
Nie uważacie że takie pojęcie jak „ma Pan za wysokie kwalifikacje do tej pracy” są bez sensu?
„Niech Pan wybaczy ale szukamy kogoś kto umie o wiele mniej od Pana i zrobi to za tę samą głodową pensję co Pan.”

WHAT THE ACTUAL FUCK?



tl;dr Uczniowie do szkół, studenci śpią bo szukają pracy. Rynek pracy to cnotka i nikomu się nie daje.


P.S. Pomyślałem sobie że dorzucę kolejną charakterystyczną rzecz do bloga czyli będę rymował tytuł.
Więc mam już dwie, całkiem dobry wynik.

Trochę inaczej jest w moim przypadku ale wiecie o co chodzi.


Życzę wam byście tak wbijali do szkoły.

2 komentarze:

  1. W odpowiedzi na Twój poprzedni komentarz: wiadomo, że dużo łatwiej jest pisać bloga pamiętnikowego czy refleksyjnego. Go to wszystko wychodzi z głębi nas. Nigdy nie miałam problemu z dodawaniem takich wpisów. Ale żeby napisać coś mądrego (nie żeby blogi z pamiętnikami były głupie) trzeba się bardziej wysilić.

    I nadal będę się upierać, że nigdy nie przewidzisz swoich decyzji. Możesz mówić, że jesteś np za eutanazją kiedy to nie dotyczy Ciebie. A kiedy coś takiego zdarzy się w Twojej rodzinie...?

    ____________

    Z rynkiem pracy to wgl nie ma co się rozwodzić. Najlepiej być młodą, atrakcyjną osobą (bo przecież aparycja jest taka ważna) i mieć doświadczenie 60 latka. Dla jednych studia są niezbędne, inni stwierdzą, że to zbyt dużo. Bo przecież głupsi tam na górze muszą zachować swoje stołki, a nóż widelec my byśmy ich wygryźli.
    Trochę przykre, że za młodu człowiek musi się zacharowywać. Musi, nie musi, ale wypadało by jeśli chcę mieć później troszeczkę łatwiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm... Ale wiesz, można napisać coś mądrze a coś co jest z głębi nas. Tak ja ja staram się napisać coś tutaj mądrego (nie mi oceniać jak mi wychodzi) a jednocześnie takiego żeby dało się to czytać w miarę przyjemnie a nie się mordować.

      Oczywiście że nigdy nie da się w pełni przewidzieć swoich decyzji! Można jednak uszanować zdanie osoby, którą się kochało. W przypadku eutanazji przetrzymać ją trochę, mieć nadzieję a potem dać jej odejść.
      Ja wolałbym umrzeć niż być warzywem. Świadomym swojego istnienia, ale totalnym warzywem.


      Co do dalszej Twojej wypowiedzi... Cóż. Nie mam nic do dodania ani nic do odjęcia bo napisałaś dokładnie tak jak ja uważam :)

      Usuń